Retrowarzywa. Recenzja książki i konkurs.

Uwielbiam eksperymenty w kuchni jednak czasem za bardzo szukamy nowych smaków. Gdy trafiłam na książkę „Retrowarzywa”, wiedziałam, że to będzie strzał w dziesiątkę. Od razu powróciły wspomnienia z dzieciństwa, smaki i zapachy serwowane tak dawno a których nie jestem w stanie zapomnieć. Pamiętam przepyszne dania z buraka, rabarbaru, brukwi czy pasternaka. Mamy nasze polskie superfoods, które najwyższa pora ocalić od zapomnienia i przywrócić ich obecność w naszej kuchni.

DSC_0146
Książka przedstawia 7 warzyw: buraka, rabarbar, jarmuż, skorzonera, pasternak, brukiew oraz topinambur. Każdy rozdział jest poświęcony jednemu warzywu. Na początek autorzy przedstawiają nam historię każdego z nich, ich właściwości i zastosowanie. Następnie znajdziemy ciekawe przepisy z podaniem stopnia trudności, czasu przygotowania, składników i ważnych informacji typu: rodzaj dania np. wegańskie, wegetariańskie czy bez glutenu.

DSC_0228
Książka zachęca do gotowania pysznymi i prostymi przepisami. Dodatkowo do dłuższej przygody kulinarnej zachęcają piękne fotografie dań w stylu retro. Polecam Wam szczególnie wegańskie pierogi z botwinką, białym serem i wiśniami, a dla tych co się bez mięsa nie obędą pizzę z buraczanym pesto oraz kaszanką i jabłkiem czy golonkę z jarmużową kiszoną kapustą z jabłkami. Fanom kuchni włoskiej polecam lasagne z jarmużem i sosem grzybowym z ricottą pod beszamelem oraz parmezanem, zaś wielbicielom dań tajskich, phad thai z jarmużem, kurczakiem oraz makaronem ryżowym z jajkiem i pastą tamaryndową.

DSC_0232
W książce nie brakuje również propozycji deserów. Wśród wielu przepisów zachwyciły mnie: sernik z topinamburem i kasztanami, drożdżówki waniliowe z rabarbarem i powidłami różanymi, czekoladowe risotto na mleku z pieczonym rabarbarem, morelami, brzoskwiniami i wanilią czy lody z pieczonych buraków z truskawkami, czekoladą i kruszonymi migdałami.

DSC_0236
Z przepisów na soki na wyróżnienie zasługuje sok totalnie pomarańczowy z brukwią, kaki i melonem, zielony sok z jarmużu, jabłek, gruszek, kiwi i limonek czy sok z buraków, jabłek, jagód i imbiru ze świeżą miętą.
Autorzy książki, Paweł Łukasik i Grzegorz Targosz, udowadniają, że nie potrzeba wymyślnych składników, by stworzyć pyszne i zdrowe danie.

DSC_0149
Jeśli zainteresowałam Was tą pozycją kulinarną, to mam dla Was konkurs, w którym można wygrać książkę „Retrowarzywa”.
Zadanie konkursowe brzmi:
„Jaką potrawę zawierającą jedno z 7 warzyw, bohaterów „Retrowarzyw” pamiętasz z dzieciństwa i dlaczego ją lubisz?”
Konkurs trwa od 1 września do 11 września do godz. 22:00.
Powodzenia!

 

#Retrowarzywa #burak #brukiew #jarmuż #topinambur #rabarbar #skorzonera #pasternak #superfoods #polskiesuperfoods #zdrowedania #zdrowystylżycia #zdrowakuchnia #slowfood

3 thoughts on “Retrowarzywa. Recenzja książki i konkurs.

  • Wrzesień 11, 2016 at 9:01 am
    Permalink

    Najbardziej w dzieciństwie smakowała mi drożdzówka z rabarbarem i porzeczkami. Muszę spróbować ją odtworzyć i mam nadzieję, że książka „Retrowarzywa” mnie zainspiruje. Uwielbiam warzywa i chętnie przetestuję przepisy zawarte w tej lekturze. Zapowiadają się owocne dni w kuchni. Liczę, że miło zaskoczę moją rodzinę nowymi daniami.

    Reply
    • Wrzesień 12, 2016 at 11:03 am
      Permalink

      Gratuluje Aneta! 🙂 Wygrałaś książkę „Retrowarzywa”. Niech przyda się i dostarczy mnóstwa radości całej rodzince. Pozdrawiam serdecznie! 🙂

      Reply
  • Wrzesień 11, 2016 at 6:17 pm
    Permalink

    Ja pamiętam z dzieciństwa „placek Zosi” z rabarbarem malinowym i kruszonką 🙂 Zosi, bo tak na imię miała sąsiadka mamy. A to od niej mama dostała przepis na szybki, tani i bardzo smaczny placek. Ciasto na spód robiło się z 2 jajek, 1/3 kostki masła (ewentualnie margaryny), 1/2 szkl. cukru, 2 i 1/2 szkl. mąki, łyżeczki proszku do pieczenia. Bardzo dobrze smakowało, puszystość biszkoptu miało, choć nim nie było. Spód się podpiekało ok. 30 min, następnie wykładało się na wierzch owoce i posypywało kruszonką i piekło się jeszcze ok. 25 min. Ja najbardziej lubiłam wersję z rabarbarem malinowym. Może dlatego, że kwaśność rabarbaru łamała słodycz ciasta i kruszonki, a takie „zestawy” lubię do dziś 🙂

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *