Co Cię motywuje? Konkurs dla Czytelników.

Witajcie! 🙂

Razem z firmą Biżuteria Sportowa przygotowaliśmy dla Was konkurs.

Mamy nadzieję, że macie postanowienia noworoczne, że wyznaczyliście sobie nowe cele i konsekwentnie będziecie do nich dążyć.

Jak wiecie obecnie walczę po raz drugi o lepszą sylwetkę, kondycję i zdrowie. Teraz jestem na bardzo wymagającej diecie. Jest trudno ale jestem osobą, która wie czego chce i która łatwo nie odpuszcza. Nie zniechęcam się, gdy jest ciężko. Poprostu wiem, że dyscyplina i systematyka to klucz aby cel został osiągnięty.

Przy okazji chcę być bardziej sprawna i czuć się lepiej. Gdy uda mi się zrealizować ten plan to jest on częścią potrzebną do realizacji kolejnego.

Tak więc działajmy i dążmy do spełnienia naszych marzeń 🙂

Jeśli o czymś marzysz, jesteś w stanie to osiągnąć! Uwierz w to 🙂

O moim celu przypomina mi bransoletka z wygrawerowanym hasłem motywacyjnym.

DSC_0153

Aby Was jeszcze bardziej zmotywować do działania chcemy nagrodzić jedną osobę, która zechce nam w komentarzu opowiedzieć: „Co Cię motywuje? i jaki masz cel do zrealizowania w tym roku. Podziel się z nami swoim hasłem motywacyjnym.”

Jury wyłoni Zwycięzce i nagrodzi najciekawszą odpowiedź.

Nagrodą będzie bransoletka z możliwością wygrawerowania Twojego hasła motywacyjnego, torba oraz kalendarz od Biżuterii Sportowej.

Zapraszamy i zachęcamy do udziału w konkursie, którego termin upływa 5 lutego 2017 roku do godz. 22:00.

konkurs

Zwycięzca zostanie wyłoniony do 7 lutego 2017 roku.

Życzymy Powodzenia! 🙂

Jeśli chcielibyście zobaczysz jaką piękną biżuterię oferuje Biżuteria Sportowa zapraszam na www.bizuteriasportowa.com lub do sklepu stacjonarnego.

KONTAKT

#biżuteriasportowa #konkurs #hasłomotywacyjne #postanowienianoworoczne #bransoletka #sport #motywacja #trening #bieganie #siłownia #fitness

konkurs

14 thoughts on “Co Cię motywuje? Konkurs dla Czytelników.

  • Styczeń 28, 2017 at 1:58 pm
    Permalink

    W tym roku moim celem jest dostanie się do Policji. Największą motywacja dla mnie jest właśnie zdanie testów sprawności fizycznej. Udało mi się już zrzucić 20 kg – pozostałości po latach brania sterydow w lekach na alergie. Obecna waga, mimo tych kilogramów mniej również daje kopa do ćwiczeń. Wiem, ze nikt tego za mnie nie zrobi. Mogę liczyć jedynie na siebie i jedyna osoba która mogę zawieść będę ja sama. Ale wiem ze mój charakter do tego nie dopuści. Może banalnie, ale moje hasło motywacyjne, które codziennie rano sobie powtarzam to: Nigdy się nie poddawaj. Cokolwiek by się działo, nie poddawaj się. Możesz mieć słabszy dzień, możesz płakać, ale nigdy się nie poddawaj. Mając przy sobie bransoletkę z takim grawerem nawet na sekundę nie zapomniałabym, że jestem silniejsza niż mi się wydaje, że każda z nas jest silniejsza niż myśli 🙂 Trzymajcie za mnie kciuki! Pozdrawiam!

    Reply
    • Styczeń 28, 2017 at 2:39 pm
      Permalink

      Pięknie! 🙂 Powodzenia! 🙂

      Reply
  • Styczeń 30, 2017 at 1:54 pm
    Permalink

    Zacząłem biegać kilka lat temu. W styczniu 2016 roku zmieniłem charakter pracy na zdecydowanie bardziej statyczni niż wcześniej, co niestety przełożyło się na moją chęć do biegania. Zawaliłem cały rok treningów, przez co między innymi nie ukończyłem Maratonu na Festiwalu Biegów Górskich w Lądku Zdroju. Ten rok rozpocząłem od regularnych treningów, a celem numer jeden jest powrót do Lądka po to aby ukończyć Maraton w limicie czasu. Co mnie motywuje? Przede wszystkim miłość do gór, ich piękno i możliwość poznawania w nich siebie. Swoich silnych i słabych stron, walki z samym sobą, gdy nie mam już siły na kolejny podbieg, zmotywowanie się do szybszego przebierania nogami na zbiegach. To jest to, co na prawdę kocham robić. Tu nie chodzi o czas, chodzi przede wszystkim o sam udział i bycie wśród wspaniałych ludzi tak samo chorych na bieganie jak ja 🙂 Hasło? Hmmm… Walcz zawsze do końca, bo siły nie biorą się z ciała tylko z głowy!

    Reply
  • Styczeń 30, 2017 at 2:32 pm
    Permalink

    Nie mam dalekosiężnych planów,ten najbliższy to półmaraton Warszawski w marcu.Forma sama się nie zrobi,więc nawet się nie zastanawiam czy mi się chce,czy mi się nie chce,poprostu wychodze na trening i robie swoje.Motto którym się kieruje na co dzień to:”Dopomóż dziś odchodzącym chwilą,aby jutro były warte wspomnień”Małgorzaty Stolarskiej. Dzięki temu nie trwonie,żadnej cennej chwili na bezczynność,bo marzenia się spełniają dzięki działaniu,a nie oczekiwaniu na nie.

    Reply
  • Styczeń 30, 2017 at 2:40 pm
    Permalink

    Mam na imię Marlena.W tym roku kończę 42 lata.Od 2 lat systematycznie chodzę na fitness,a od kwietnia 2016 pokochałam bieganie,które stało się moją ogromną pasją…😍Te dwa lata były moim cudownym okresem,w którym stałam się lepszą i piękniejszą wersją siebie.Największą moją motywacją jest córką Klaudia i mąż Leszek.Oni mnie wspierają w moich postanowieniach,kibicują w różnych biegowych startach,a przede wszystkim są i mnie bardzo kochają…Ten rok będzie dla mnie bardzo przełomowy,zaplanowałam sobie kilka ambitnych celów,które mają uświadomić innym,że nie ważny jest wiek.Wszystko zależy od nas samych.Dzięki pasji jesteśmy w stanie przenieść góry,uświadamiamy sobie,ze możemy sięgnąć gwiazd.Moim głównym planem jest zdobycie Korony Półmaratonów-Gdańsk,Poznań,Białystok,Piła,Gniezno. Już nie mogę się doczekać tych emocji.Jednak pokonanie Królewskiego Maratonu w Krakowie utwierdzi mnie w przekonaniu,że jestem wielka.Należy iść za głosem swojego serduszka.Trzeba stawiać sobie poprzeczki coraz wyżej,bieganie daje nam właśnie takie cudowne możliwości. W lipcu biorę udział z koleżanką w Triathlonie,najpierw się wahałam-ale się zdecydowałam.Kolejny fantastyczny start to Terenowa Masakra-10 km+45 przeszkód.Wiele jeszcze mam innych rzeczy do zrealizowania,najważniejsze jest to ,że wszystko robię z ogromną chęcią,miłością i pasją.Mam nadzieję, że parę cudownych czterdziestek przekona się,że wiek nas nie hamuje,to my same boimy się wyzwań i pozwalamy na nasze niepowodzenia. Jestem przykładem na to,że po czterdziestce zaczyna się fantastyczny czas…😍😍😍

    Reply
    • Styczeń 30, 2017 at 2:56 pm
      Permalink

      Wspaniałe plany na ten Rok! 🙂 Trzymam kciuki za ich realizację! Pozdrawiam serdecznie! 🙂

      Reply
  • Styczeń 30, 2017 at 6:53 pm
    Permalink

    Mój cel a zarazem wyzwanie: przebiec wiecej i wiecej… tzn. w styczniu 20km, lutym 30km, marcu 40km, kwietniu 50km itd. Motywacja: małymi kroczkami osiagniesz kilometry!

    Reply
  • Styczeń 31, 2017 at 11:46 am
    Permalink

    Moją przygodę z bieganiem zaczęłam w ubiegłym roku. Jednak skupiałam się na „zaliczeniu” kilku biegów w celu otrzymania medali dla mojego synka 😊 w końcu nic tak nie cieszy jak uśmiech i sprawienie przyjemności dziecku.
    W tym roku jednak zaczynam regularne treningi. Moim celem jest w pierwszej kolejności udział w nocnym biegu na dystansie 10km już za miesiąc, w którym chce uzyskać czas poniżej 1godz. Kolejne wyzwanie w październiku na „Biegu Beskidnika” – półmaraton górski 🏃🏃🏃
    Mam nadzieję, że uda mi się osiągnąć zamierzone cele. Do działania motywuje mnie mój dwuletni synek, który towarzyszy mi podczas treningów oraz zawodów 👣💙👟 przewidujemy również wspólne biegi rodzinne 😊

    Reply
  • Styczeń 31, 2017 at 1:20 pm
    Permalink

    PIĄTEK, 16 PAŹDZIERNIKA 2015
    Od wilczej łapy do maratonu.
    “Potrzeba czasu żeby dokonać rzeczy trudnych. Aby dokonać rzeczy niemożliwych potrzeba trochę więcej czasu.”

    W wakacje 2014 roku wpadłam na „genialny” pomysł, odświeżenia mojej pasji- biegania, które uprawiałam w gimnazjum. Miałam spory problem by się za to zabrać, po upływie 10 lat od ostatnich przebiegniętych kilometrów i po 7 latach nałogowego palenia papierosów. Próby biegowe zostały mimo to podjęte kilkakrotnie, jak się z czasem okazało przebiegałam nie więcej jak 1,8 km – zasapana, czerwona na twarzy, walcząc z kolką. Porzuciłam myśl o bieganiu, stwierdziłam, że to nie dla mnie. Byłam zbyt wygodna, by się tak pocić i męczyć.

    Pół roku później zaczęłam się spotykać z moim ukochanym. Sebastian wiedząc, że kocham zwierzęta zaproponował bym powalczyła w marcu o medal z odciskiem wilczej łapy. Wysłał mi zdjęcie medalu a ja mu przytaknęłam- będę walczyć. 5 km mnie nie zabije a jak pięknie bedzie wygladał ten medal na mojej ścianie! Tym bardziej, że łapa do złudzenia przypominała mój tatuaż na plecach. Wyszłam na pierwszy trening. Napisałam do Sebastiana wiadomość „mam nadzieję, że przebiegnę chociaż 3 km”. Szybko dostałam odpowiedź zwrotną „chyba sobie żartujesz, 5 kilometrów to emeryci dają radę przebiec”. I tu mnie miał. Moja ambicja uparła się i przebiegłam te pierwsze 5 km.

    Było to 4.02.2015 r. Zatrzymywałam sie w trakcie biegu 3 razy, walczyłam z kolką i bólem nóg. Nie mogłam złapać chwilami tchu. Czas 38 minut. Wydawało mi się to wtedy świetnym wynikiem… Na treningi wychodziłam 3 razy w tygodniu, za każdym razem część trasy przemarszowywałam. Kolka dawała o sobie znać. Na każdym treningu klęłam Sebastiana, który mnie pospieszał a ja wmawiałam sobie, że szybciej nie umiem biegać.
    Moja prędkość została zweryfikowana w dniu zawodów „Bieg tropem wilczym”. Ten dzień mocno mi się zapisał w głowie i w sercu. Zostawił ślad. Może i tej wilczej łapy. Na 3 km złapała mnie taka kolka, że ledwo dobiegłam do mety. Czas 27:30. I ja i Sebastian bylismy zszokowani, że po miesiącu treningu osiagnęłam taki czas.

    Mogłam wtedy zaprzestać biegać, przecież osiągnęłam co chciałam- piękny medal. Jednak strzała amora uderzyła w moje serce i zakochałam się w bieganiu. Zapisałam się na kwietniowy bieg Orlen Warsaw Marathon, bieg Oshee. Biegałam wtedy juz codziennie, zwiekszając prędkość i dystans.
    W ten sposób nabawiłam sie kontuzji prawego kolana.
    Bieg Oshee stanął pod znakiem zapytania.
    Nie mogłam maszerować, wchodzić po schodach, kucać, nie mówiąc o bieganiu.
    3 tygodnie leczyłam nogę. Po tym czasie przebiegłam 10 km, łapiąc ledwie oddech.
    Od momentu wyleczenia kontuzji do biegu Oshee. miałam kolejne 3 tygodnie treningu. Trenowałam 3 razy w tygodniu, słuchając swojego organizmu i od razu zaprzestając biegania, gdy cokolwiek mnie pobolewało. Nie chciałam ryzykować.
    Bieg Oshee pokonałam z czasem 57:30, co było dla mnie fenomenalnym wynikiem po kontuzji i 3 miesiącach biegania.
    Później poszło lawinowo.
    Wzięłam udział w kolejnych edycjach On the Run, ustalając swoją życiówkę po 4 miesiącach biegania na 25 minut w biegu na 5 km. Byłam taka szczęśliwa!
    Każda impreza biegowa była dla mnie wspaniałym przeżyciem! Bawiłam się w trakcie biegów, przybijałam piątki i pozowałam dla fotografów, przy okazji trzymając tempo.
    Niedługo później wygrałam pakiet na bieg Avon kontra przemoc w Garwolinie, na 10 km. Tam poznałam mnóstwo fantastycznych osób, świetnie się bawiłam i ustaliłam zyciówkę na 53:26!

    W pewnym momencie czas nie był już dla mnie wyznacznikiem osiągnięć a przebiegnięte kilometry. Z tygodnia na tydzień moje wybiegania stały się dłuższe i postanowiłam zapisać się na mój pierwszy półmaraton. Do tego czasu schudłam dzięki bieganiu 8 kg, rzuciłam palenie, ćwiczyłam siłowo.

    Miesiąc przed moim pierwszym półmaratonem przebiegłam 24 km. Było to w lipcu, po 5 miesiącach biegania. Przeszedł mi przez głowę pomysł wzięcia udziału w Maratonie Warszawskim. Jaki szaleńczy był ten plan! Na przekór moim obawom kolega, który wykupił pakiet na Maraton nie mógł w nim pobiec, ponieważ miał kontuzję…. !
    Wrócę jeszcze do półmaratonu BMW. Było to dla mnie fantastyczne doświadczenie. Poznałam Wariata Biegowego oraz Tadzia i Marcina. Fenomenalni, zakręceni ludzie!

    Samą trase pokonałam w wyśmienitym nastroju, pełna sił aż do 17 km. Miałam wspaniały doping m.in. od Wioli z lifeontherun, której uścisk dał mi siły na kolejne kilometry!

    Później biegłam jedynie głową, bo nogi zaniemogły. Czas 2:02:46. Pół roku biegania a ja przebiegłam półmaraton!
    Dzięki bieganiu poznałam masę fantastycznych ludzi (m.in. dzieki grupie na facebooku Z bieganiem mi do twarzy), zaczęłam prowadzić blog, którego obserwuje już 850 osób , przebiegłam 920 km, schudłam, poprawiłam formę i zaczęło mi się zwyczajnie „chcieć”. Okazało się, że jak włoży się w pracę nad sobą mnóstwo serca i pasji, można osiagnąć nawet najmniej dla siebie realne cele.

    “Sukcesu nie mierzy się ilością pucharów, ale tym jaki dystans musiałaś przebyć, aby dotrzeć w miejsce, w którym jesteś stamtąd gdzie byłaś.”

    Reply
    • Luty 1, 2017 at 8:08 am
      Permalink

      Mamy dużo wspólnego 🙂 Też przebiegłam swój pierwszy półmaraton po pół roku biegania. BMW Półmaraton był trzecim moim półmaratonem i pamiętam Wiolę na trasie. Również miło wspominam te połówkę bo biegłam z koleżanką, która twierdzi, że pomogłam jej zrobić nową życiówkę. Czasem warto pobiec na spontanie i luzie, bez parcia na wynik. Pamiętam, że po tej połówce nie byłam zmęczona i nie miałam zakwasów. Na każdej stacji muzycznej tańczyłyśmy, przybijałyśmy piątki. Atmosfera była wspaniała! 🙂

      Reply
  • Luty 1, 2017 at 7:31 pm
    Permalink

    Najbardziej motywuje mnie własny progres oraz świadomość że mogę komuś pomóc. Nie mam tu na myśli tylko utraty centymetrów czy ogólną poprawę sylwetki, a zmianę jaka zachodzi w głowie. Aktywność fizyczna zmieniła moje ciało, ale też zmieniła tok myślenia. Stałam się pewniejsza siebie, pokonałam wszystkie swoje lęki po traumie jaką przeszłam, otworzyłam się na świat i poznałam prawdziwych przyjaciół. Kiedy mam gorszy dzień i włącza mi się leń, przypominam sobie jak długą drogę już przeszłam, zaczynając od zera i jak wiele mogę jeszcze osiągnąć. Każde marzenie zamieniam w cel.
    Mam kilka biegowych celów na 2017 rok. Głównym z nich i właściwie całorocznym jest zdobycie Korony Półmaratonów Polskich dla Babci chorej na raka. Każdy z 5 półmaratonów chcę połączyć z jakąś akcją charytatywną, a na koniec przekazać koronę Babci, bo to Ona motywowała mnie, kiedy zaczynałam. Łączę pomaganie przez bieganie. To również moja motywacja, bo biegam dla siebie, sprawia mi to ogromną frajdę, a mój wysiłek może się komuś przydać. Kiedy znów mam gorszy dzień, myślę o tych osobach, którym mogę pomóc. To daje mi kopa do działania. Dzięki bieganiu zmieniłam się na lepsze, teraz chcę pomagać innym. Drugim celem jest przebiegnięcie jakiegoś ultramaratonu i pokazanie sobie, że na prawdę jestem w stanie to zrobić. Muszę w to wierzyć.
    Moje ulubione hasło motywacyjne to „You are stronger than You think”. Zawsze się sprawdza.
    Pozdrawiam

    Reply
    • Luty 2, 2017 at 1:59 pm
      Permalink

      Pięknie! 🙂 Jeśli można robić to co się kocha i co jest naszą pasją a przy okazji pomaga się innym to to jest najwspanialsze w tym wszystkim. Dobro zawsze powraca. Pozdrawiam serdecznie!

      Reply
    • Luty 7, 2017 at 9:03 am
      Permalink

      Pora na ogłoszenie wyników Konkursu 🙂 Bardzo Wszystkim Dziękuję za udział. Macie motywację i piękne cele! Wygrywa Weronika! Serdecznie Gratuluję i proszę o kontakt mailowy w celu realizacji dostarczenia nagrody.Pozdrawiam serdecznie!

      Reply
  • Luty 5, 2017 at 8:49 pm
    Permalink

    Czynników, które wpływają na moją motywację wiele. Największą motywacją jestem tak naprawdę ja sama. Inne czynniki, motywatory mogą przeminąć, ale najważniejsze jest znaleźć motywację w sobie. Do aktywności fizycznej motywuje mnie perspektywa zmiany. Zmiana, która dotyczy nie tylko mojego ciała, ale ta, która jest związana z moją osobowością. To na każdym treningu i każdym biegu zorganizowanym walczę z własnymi ograniczeniami i barierami, udowadniam sobie, że jak czegoś bardzo chcę, to mogę tego osiągnąć. Do aktywności fizycznej motywuje mnie uczucie ‚po’ – radość, satysfakcja, pozytywnie nastawienie i poczucie, że świat jest piękny. Nie ukrywam, że motywacją jest dla mnie także przekroczenie mety podczas biegów zorganizowanych. Gdy jest mi ciężko wizualizuję swój cel, a więc przebiegnięcie mety, czy stanięcie na podium. Do uprawiania sportu motywuje mnie także możliwość poznawania nowych ludzi i miejsc. To właśnie poprzez sport poznałam wiele wspaniałych osób i zwiedziłam wiele pięknych miejsc. Myślę sobie: BE YOUR OWN MOTIVATION :).

    A moje cele?
    W Nowym Roku w półmaratonie wystartuję
    i tam swoją biegową formę zweryfikuję.
    W Runmageddonie przeszkody pokonywać będę
    i na mecie satysfakcję zdobędę.
    W biegowych zawodach zagranicznych sobie pobiegam,
    bo gdy biegam to siebie lepiej postrzegam.
    Londyn zwiedzę
    i tam biegowe ścieżki też prześledzę.
    Dużo kilometrów na rowerze wypedałuję
    i ładną sylwetkę zbuduję.
    Dużo nowych posiłków przygotuję
    i innych zainspiruję.
    Będę książki czytać
    i nową wiedzę zdobywać.
    Ze spadochronem skakać będę
    i wszelkich strachów się pozbędę.
    Odbędę liczne podróże
    i sukcesy odniosę duże.
    Filmik motywacyjny wyreżyseruję
    i siebie w nim zaprezentuję.
    W międzynarodowym projekcie wezmę udział chętnie
    i tam bawić się będę obłędnie.
    Będę miała satysfakcjonującą pracę
    i dzięki niej swoje marzenia opłacę.
    Będę walczyć z moimi kompleksami
    i będę cieszyć się drobnostkami.
    Każdego dnia z uśmiechem będę wstawać
    i nie będę się łatwo poddawać.
    🙂 🙂 🙂

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *